piątek, 9 października 2015

Monika - lalka szmacianka #7

Dzisiaj będzie trochę wywodów osobistych, więc jeśli macie ochotę mnie bliżej poznać, to czytajcie, jeśli nie, to zobaczcie chociaż zdjęcia ;-)



Znam takich, którzy na moim miejscu uznaliby, że mają złą passę...
Wczoraj miałam Wam przedstawić mojego nowego owerloka, ale niestety 5 minut po otwarciu dyskontu, w którym tenże zamierzałam zakupić, okazało się, że maszyny wykupiono. Nie zmartwiłam się tym szczególnie, pomyślałam "Trudno, to znak, że trzeba kupić lepszy sprzęt...".
Dzisiaj rano obudziłam się z myślą - pojadę do oddalonego prawie 40 km Cieszyna, kupię pędzle i przy okazji zrobię zdjęcia lalce. Zonk - pędzli nie kupiłam (w każdym razie nie takie jak chciałam), a paskudna pogoda sprawiła, że lalkę wolałam zostawić w samochodzie. Tak - pojechałam sama samochodem! Ja - osoba, która ma prawo jazdy tylko na jedno miasto i to na dodatek niewielkie miasto. Moja wycieczka zakończyła się testowaniem możliwości nawigacji, która nie miała aktualizowanych map od pół roku. Okazało się, że na drodze do Cieszyna, którą zresztą dobrze znam, jest objazd. Jakie są oznaczenia dróg w naszym kraju, to chyba dobrze wiecie, a Hołek ciągle kierował mnie na tę nieszczęsną trasę, która okazała się całkowicie nieprzejezdna. Tego ostatniego (że jest CAŁKOWICIE nieprzejezdna) dowiedziałam się dopiero kiedy dojechałam do szlabanu i wielkiego znaku zakazu! W każdym razie zjeździłam dzisiaj chyba cały Śląsk Cieszyński ;-)
Jaki z tego wniosek - mogłabym teraz jęczeć, że nic mi się nie udaje, ale jestem dumna, że mimo przeciwności losu dałam sobie radę, a jakie widoki przy okazji zaliczyłam, to moje :-) Co więcej - obiecałam Wam dzisiaj zdjęcia nowej lalki i uznałam, że słowa trzeba dotrzymać! Przedstawiam Wam Monikę :-)


Monika jest ubrana w musztardową sukienkę z grubej dzianiny dresowej, ma dzianinowe rajstopki w kropki oraz ciepły szal - komin. Podobnie jak Emilka, na nogach ma kozaki ze sztucznej skóry. Monika ma również torbę - worek w której znajduje się malutki notesik. Notesik ma oprawę ze sztucznej skóry (dobrze widzicie - z tej samej co buty) i oczywiście został w całości wykonany przeze mnie. Wszystkie części garderoby można zdejmować.






 








6 komentarzy :

  1. Jesteś niesamowita. Tak jak Twoja Monika :) Notesik i musztardowa sukienka są NAJ!!!

    Ja też dość długo miałam "prawo jazdy na jedno miasto", a właściwie na jedną dzielnicę. Bałam się z moich peryferii jeździć do centrum W-wy, ale grunt to motywacja - jak nadarzyła się okazja zakupu silverki, to pedzilam do Śródmieścia na złamanie karku. Jak znalazłam w Łodzi piękne, szczebelkowe krzesła, to spakowalam dziecko w auto i pojechałam. I tak, dzięki temu się trochę rozjezdziłam i przestałam się bać :) I jutro znów jadę do Łodzi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia <3
      Szarość i musztarda - czy coś Ci to przypomina ;-)
      Masz rację - najważniejsza jest motywacja i przełamanie się ten pierwszy raz - potem jest coraz łatwiej :-) U nas Silverki z ostatniego rzutu jeszcze stoją - chyba już wszyscy mają :-D

      Usuń
  2. Monika jest równie cudowna jak Emilka, ale ten notesik <3 Można się zakochać.
    Jeszcze raz bardzo dziękuję za wspaniałą nagrodę. Emilka teraz przysłuchuje się korepetycją z biologii, które udziela moja mama ;) i jak tylko ktoś ją zauważy od razu sypią się komplementy :D
    Ps. Ja jako niedzielny kierowca gratuluje Ci tego wypadu, z resztą znam dobrze te cieszyńskie i ustrońskie rejony, ale z okna pasażera oczywiście :P :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Miło czytać takie słowa :-) Cieszę się, że nagroda się podoba :-)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka